gaszenie ego

Autor: Piotr Jemioło, Gatunek: Poezja, Dodano: 10 sierpnia 2017, 15:06:39
[tekst został skasowany przez autora]

Komentarze (20)

  • Bardzo mi się podoba, jeszcze mi po głowie
    pod peruczką młoteczek zadzwonił,ale to takie wtrącenie. Zupełnie poważnie dobre, słabsze mi się wydają wersy z japońskim wynalazkiem, za to ostatnie świetne.

  • Wielkie dzięki za komentarz, byłem ciekaw, czy nie przegiąłem i nie naruszyłem granicy dobrego smaku, ale skoro się podoba, to chyba umiałem w porę wyhamować.

  • :)

  • "Ludzkie guano"? A cóż to jest? Jeśli chodziło Ci o ludzkie gówno, to było trzeba napisać właśnie tak. Teraz jest, niestety, śmiesznie.

  • Nie wiem, co to jest. Trzeba zapytać podmiot liryczny ;)

  • Podmiot liryczny właśnie mi podpowiedział, że "ludzkie gówno" brzmiałoby zbyt prostacko, a "ludzkie guano" jest inteligentnym wybrnięciem z sytuacji :) Kto
    by pomyślał, że ten podmiot liryczny jest taki zmyślny.

  • Piotrze, guano to, jak podaje SJP:
    "pokłady odchodów ptasich gromadzące się na zachodnich wybrzeżach Ameryki Południowej oraz pobliskich wyspach, wykorzystywane jako nawóz".

    :)

  • Co mnie interesuje jakiś słownik, skoro sam go tworzę.

  • Znam definicję, tak btw :) dzięki w każdym razie za uwagę!

  • Hahahahaha! Ok! A więc jesteś młodym, zbuntowanym poetą!
    Miło poznać:)

    :))))

  • (Guano w tym wierszu wyglada tragicznie, Piotrze).

  • Tak, już zdążyłem zrozumieć. Nie musisz się powtarzać. Nie jestem ani młody, ani zbuntowany, ten etap mam już za sobą.

  • Nie obrażaj się.

    Oprócz słowa "guano" nie podoba mi się w wierszu sformułowanie "tło okolicy". Dla mne okolica to już jest pewnego rodzaju tło.

    Dodatkowo, nie podoba mi się ta oto treść:

    i pomyśleć, że jeszcze niedawno ludzie robili do kominków,
    a trujący opar hasał po komnacie. teraz lśni armatura i dozowniki
    nie szczędzą mydła. w takich właśnie czasach mamy przywilej żyć,
    ale niektórzy nadal wolą mobilne toi-toie, bramy, pobliskie zarośla.

    Jeśli chodzi o te zarosla i bramy, to raczej jest w nich przewiew, więc nie widzę nic wspólnego z "robieniem do kominków".

    Zastanowiłabym się nad tymi rzeczami.

  • Ok, dziękuję za uwagi :)

  • wiersz ciekawy jako to było jako to jest.

  • Dzięki ;) Pawle Artomiuku, i Ty przeciwko mnie? :D

    • ` `
    • 11 sierpnia 2017, 12:08:45

    Miła lektura. Żartobliwy utwór buduje swój „oświeceniowy” sens od zdania
    „u nas w Polsce nawet guano ma ładną oprawę”.
    W związku z tym należy poczciwe siermiężne kupki nazywać zagranicznie i elegancko „guanem”, a nie kałem, czy – nie daj Boże – plugawym słowem na „g”. „Reszta narodu”, „polscy potentaci” i prawdziwie mocarstwowe Toi-toie jako symbol źle pachnących czasów? Porównanie z „drugą Japonią” również świetne, powiedziałbym nawet, że „mrożkowskie” z ducha, choć anty-romantyczny Mrożek wierszy przecież nie pisywał. Do kominków sobie sarmacko sikano, to prawda, ale przewagę miały jednak piece kaflowe, z którymi trochę trudniej, a więc powszechnie używano nocników.
    Nie wiem, czy są jeszcze takie bramy, o których pisze Autor. Na nowych „ośkach” są klatki schodowe i windy, nikt bram nie szuka, po co :)))

  • Gdzieś do połowy tekst jest bardzo dobry.

  • O, wreszcie ktoś wychwycił "oświecieniowy" sens, taki odbiór poezji to ja rozumiem :) Dzięki, Kurt K.!

  • w sumie to nie uważam, że chybiony
    po prostu podpadłeś mi wystawiając nwk pod jakimś gniotem
    poczułem się robiony w chuj
    i masz babo placek





DODAJ KOMENTARZ: Skasowanych treści nie można komentować