gaszenie ego

Autor: Piotr Jemioło, Gatunek: Poezja, Dodano: 10 sierpnia 2017, 15:06:39

 

                                    pamięci Henryka Walezego 

 

 

szalet miejski wtapia się w naturalne tło okolicy i w takich chwilach

człowiek aż przystaje z wrażenia i myśli sobie: „piekielnie zdolnych

planistów zesłał nam los” lub: „wróżę tej branży wielką karierę”,

aby po krótkiej chwili namysłu wstąpić do zachwalanego przybytku

i doznać oświecenia na miarę adeptów wschodnich technik gaszenia

ego. u nas w polsce nawet ludzkie guano ma ładną oprawę, choć idą

słuchy, że japończycy są o krok od wyprodukowania specyfiku,

dzięki któremu ich odchody staną się bezwonne, co pewnie wywoła

spore poruszenie wśród polskich potentatów tej gałęzi przemysłu.

na razie jednak mogą spać spokojnie, podobnie jak reszta narodu,

licząc we śnie owieczki skaczące przez parkan, na jawie szacując

zyski. i pomyśleć, że jeszcze niedawno ludzie robili do kominków,

a trujący opar hasał po komnacie. teraz lśni armatura i dozowniki

nie szczędzą mydła. w takich właśnie czasach mamy przywilej żyć,

ale niektórzy nadal wolą mobilne toi-toie, bramy, pobliskie zarośla.  

Komentarze (20)

  • Bardzo mi się podoba, jeszcze mi po głowie
    pod peruczką młoteczek zadzwonił,ale to takie wtrącenie. Zupełnie poważnie dobre, słabsze mi się wydają wersy z japońskim wynalazkiem, za to ostatnie świetne.

  • Wielkie dzięki za komentarz, byłem ciekaw, czy nie przegiąłem i nie naruszyłem granicy dobrego smaku, ale skoro się podoba, to chyba umiałem w porę wyhamować.

  • :)

  • "Ludzkie guano"? A cóż to jest? Jeśli chodziło Ci o ludzkie gówno, to było trzeba napisać właśnie tak. Teraz jest, niestety, śmiesznie.

  • Nie wiem, co to jest. Trzeba zapytać podmiot liryczny ;)

  • Podmiot liryczny właśnie mi podpowiedział, że "ludzkie gówno" brzmiałoby zbyt prostacko, a "ludzkie guano" jest inteligentnym wybrnięciem z sytuacji :) Kto
    by pomyślał, że ten podmiot liryczny jest taki zmyślny.

  • Piotrze, guano to, jak podaje SJP:
    "pokłady odchodów ptasich gromadzące się na zachodnich wybrzeżach Ameryki Południowej oraz pobliskich wyspach, wykorzystywane jako nawóz".

    :)

  • Co mnie interesuje jakiś słownik, skoro sam go tworzę.

  • Znam definicję, tak btw :) dzięki w każdym razie za uwagę!

  • Hahahahaha! Ok! A więc jesteś młodym, zbuntowanym poetą!
    Miło poznać:)

    :))))

  • (Guano w tym wierszu wyglada tragicznie, Piotrze).

  • Tak, już zdążyłem zrozumieć. Nie musisz się powtarzać. Nie jestem ani młody, ani zbuntowany, ten etap mam już za sobą.

  • Nie obrażaj się.

    Oprócz słowa "guano" nie podoba mi się w wierszu sformułowanie "tło okolicy". Dla mne okolica to już jest pewnego rodzaju tło.

    Dodatkowo, nie podoba mi się ta oto treść:

    i pomyśleć, że jeszcze niedawno ludzie robili do kominków,
    a trujący opar hasał po komnacie. teraz lśni armatura i dozowniki
    nie szczędzą mydła. w takich właśnie czasach mamy przywilej żyć,
    ale niektórzy nadal wolą mobilne toi-toie, bramy, pobliskie zarośla.

    Jeśli chodzi o te zarosla i bramy, to raczej jest w nich przewiew, więc nie widzę nic wspólnego z "robieniem do kominków".

    Zastanowiłabym się nad tymi rzeczami.

  • Ok, dziękuję za uwagi :)

  • wiersz ciekawy jako to było jako to jest.

  • Dzięki ;) Pawle Artomiuku, i Ty przeciwko mnie? :D

    • ` `
    • 11 sierpnia 2017, 12:08:45

    Miła lektura. Żartobliwy utwór buduje swój „oświeceniowy” sens od zdania
    „u nas w Polsce nawet guano ma ładną oprawę”.
    W związku z tym należy poczciwe siermiężne kupki nazywać zagranicznie i elegancko „guanem”, a nie kałem, czy – nie daj Boże – plugawym słowem na „g”. „Reszta narodu”, „polscy potentaci” i prawdziwie mocarstwowe Toi-toie jako symbol źle pachnących czasów? Porównanie z „drugą Japonią” również świetne, powiedziałbym nawet, że „mrożkowskie” z ducha, choć anty-romantyczny Mrożek wierszy przecież nie pisywał. Do kominków sobie sarmacko sikano, to prawda, ale przewagę miały jednak piece kaflowe, z którymi trochę trudniej, a więc powszechnie używano nocników.
    Nie wiem, czy są jeszcze takie bramy, o których pisze Autor. Na nowych „ośkach” są klatki schodowe i windy, nikt bram nie szuka, po co :)))

  • Gdzieś do połowy tekst jest bardzo dobry.

  • O, wreszcie ktoś wychwycił "oświecieniowy" sens, taki odbiór poezji to ja rozumiem :) Dzięki, Kurt K.!

  • w sumie to nie uważam, że chybiony
    po prostu podpadłeś mi wystawiając nwk pod jakimś gniotem
    poczułem się robiony w chuj
    i masz babo placek





Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się