Kilwater

Autor: Piotr Jemioło, Gatunek: Poezja, Dodano: 30 lipca 2017, 23:46:19

 

Rok rozpędzony jak powietrzna tuba, już lato, i prasa

z tłustych nagłówków straszy udarem, odwodnieniem

i innymi atrakcjami, jakie mogą spotkać nieopatrzną duszyczkę.

Przy budzie z damską bielizną facet o aparycji Bobby’ego Peru

ostrzy nóż osełką i posyła mi znękany uśmiech kogoś,

kto niechybnie zna się na swoim fachu i mógłby bez skrupułów

to samo zrobić ze mną, a rodzina, chcąc zapewnić mi rozrywkę,

w ekspresowej przesyłce wysłałaby ciało do von Hagensa,

i pewnie zjechałbym pół świata jako fikuśny plastynat

w towarzystwie goryla i żyrafy. O takim losie

pośmiertnym marzyłem całe życie, choć facet, jakby miał

gdzieś rolę, w której go obsadziłem, dalej ostrzy nóż

i nic się nie wydarza. Lekko zbity z tropu

(jak po pierwszym szczepieniu lub seksie)

skręcam za rogiem, gdzie chodniki zdobią smoliste cienie

i nigdzie nie widać ich nosicieli. Tylko tuż

przy krawężniku tworzy się wir,

kilwater krwi skręcony jak

warkocz.

 

30.07.2017

Komentarze (5)

  • Osełka to świetny rekwizyt i piękne słowo jest!

    Trochę ten tekst jest przepełniony, mam wrażenie że delikatne czyszczenie by mu pomogło, ale to tylko msz.

    Pozdro!

  • Bobi Peru Lyncha ma świetną aparycję. Bobi jest ok.

  • Dużo trochę

  • A,i mi się zapamiętuje głównie smoliste cienie, Anuszka już rozlała olej, ale to chyba,nie o tym :)

  • Dzięki za komentarze! :)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się